SŁUCHAJ TEGO, CO WAŻNE CZYLI PODEJMOWANIE DECYZJI

10 kwietnia 2019

Od zarania dziejów ludzie w swoich organizacjach wybierają lub mają bezpośredni wpływ na wybór kogoś, kto nimi kieruje. Kiedyś było tak, że dokonywali wyboru ludzi, którzy nimi rządzili. Dziś, w cywilizowanym świecie wybierają przedstawicieli, którzy będą nimi zarządzali. Ten drobny niuans jest znaczący.

Co innego oznacza rządzić, a czym innym jest zarządzanie. Rządzenie może doprowadzić do ubezwłasnowolnienia, zaś zarządzanie do wyznaczania właściwego kierunku pożądanych działań.

Czy tak jest zawsze? Nie. Czasami jednak tak. 

Cały sens i wielka logika wyboru ludzi polega właśnie na tym, by wybrać tych drugich, czyli kogoś, kto będzie nami zarządzał. Ale na tym nie kończy się cały ambaras. Sprawa polega na tym, by do zarządzania wybierać ludzi ważnych, spośród wszelkich ważnych. Jeśli tak właśnie się stanie, możemy wówczas na nich polegać, bowiem ich decyzje, opinie działanie jest ważne i ma wielki sens. Inaczej się dzieje, gdy do głosu dochodzą ludzie nieważni. Wówczas czynią rzeczy nieważne, udając, że to ważne. Co więcej, – deprecjonują głosy ludzi ważnych i czynią lub starają się zrobić z tego coś nieważnego. Zamieniają ważne głosy ludzi ważnych na nieważne. Innymi słowy – ze swoich nieważnych słów robią coś ważnego.

A to wszystko jest bardzo niebezpieczne. Dlaczego? Bo jeśli zaczynamy słuchać czegoś, co jest nieważne i na dodatek od kogoś, kto jest nieważny – to nasze działanie też będzie kiedyś nieważne. A przecież w życiu chodzi o to, by robić coś ważnego.

Co zatem należy zrobić w takiej sytuacji? Prostą, ważną rzecz. Przede wszystkim ludzie ważni muszą w sposób rozważny i widoczny dla wszystkich – stuknąć się w swoją „bańkę” i w sposób ważny, ważnie wytłumaczyć wszystko to, co jest ważne. Następnie w ważny sposób doprowadzić do tego, by to co ważne było ważne. Potem zamienić nieważnych na ważnych i wtedy będzie poważnie.

Dla pełniejszego zobrazowania tego, o czym tu mówię – pozwól, że posłużę się pewną rozmową, której dialog, a przede wszystkim pointa wydaje mi się bardzo czytelna. Rozmawiało dwóch mężczyzn. W pewnym momencie jeden z nich zadał drugiemu pytanie:
– Powiedz mi, jaką wolałbyś mieć żonę: piękną lecz zdradzającą, czy brzydką, ale wierną? Na to ten drugi zaripostował:
– A co byś wolał zjeść? Gówno samemu, czy tort w pięciu?