TWÓJ REALNY PUNKT ODNIESIENIA

7 maja 2019

Każdy człowiek na ziemi znajduje się w jakimś określonym miejscu. W jakiejś chwili, która jest substytutem wcześniejszych zdarzeń. W swoim „czasie”, który jest tu i teraz. Znajduje się w ściśle określonym punkcie. To miejsce jest jego rzeczywistością. Przestrzenią. Jest w swojej wyjątkowej centrali. Stąd dokładnie i co ważne – tu wszystko ma swój początek. Jest w centrali, z której nadaje, wysyła jednoznaczne komunikaty. Jest w takim miejscu, w takim swoim własnym zdarzeniu, z którego obserwuje wszystko to, co go otacza. Ta jego centrala jest osobistym punktem wyjścia. Subiektywnym obrazem. To punkt narodzin każdej i do każdej naszej życiowej sytuacji. Ta chwila powstająca z przeszłości gna nas ku nieznanej przyszłości. Każdy z nas ma tę wewnętrzną centralę w sobie, nosi ją i razem z nią się przemieszcza. Jesteśmy w niej, w jej ścisłym – Centrum. Ta osobista centrala, która jest początkiem wszystkiego, naszej dalszej drogi wyznacza fundamentalne kierunki życia.

Centrala jest fragmentem naszego jestestwa, za którą bierzemy odpowiedzialność. To coś najbardziej osobistego, gdzie przechowywane są wszelkie tajemnice, lęki, fobie. Jest naszą energią. Rodzajem świecącej gwiazdy i czarnej mrocznej dziury. Jest busolą. Rodzajem kompasu, który pomaga nam iść dalej. I zamkniętym kręgiem, który nie pozwala się ruszyć. Nasza centrala jest widnokręgiem, z którego każdy człowiek „nadaje” i wysyła określone sygnały. Z czym ma do czynienia, co odbiera i na co patrzy. Jest w miejscu, z którego wszystko się zaczyna. Jest w punkcie własnego środka, z którego roztaczają się wszelkie kierunki. Każda możliwa perspektywa. Ta dobra i zarazem – ta zła. I będąc w tej swojej perspektywie, w tej własnej, ściśle osobistej centrali – podejmuje określone decyzje. Wszystko, co jest nasze. Życiowe decyzje.
Tak, decyzje. I jaka by ona – ta decyzja nie była, w ostateczności podejmujemy ją zawsze sami. Każdy z nas na to wszystko patrzy, przygląda się i podejmuje decyzje. Nikt inny za nas tego nie robi – my sami je podejmujemy.

Każdy z nas spogląda na rzeczywistość z tego swojego właśnie punktu. Z miejsca, w którym się znajduje i który jednocześnie go określa, definiuje pod każdym względem. Ogląda świat, obserwuje go z perspektywy rzeczywistości, w której jest – tej gdzie funkcjonuje, tej, która go otacza. Wszelkie jego kontestowania na temat świata zaczynają się dokładnie z punktu, z miejsca, z którego wyrusza w sferę swoich wyobrażeń, rzeczywistości, marzeń, celu.

Racjonalizujemy coś, a potem próbujemy sobie to wszystko wytłumaczyć. Utwierdzamy się w przekonaniu, że nasze myślenie jest słuszne lub nie. Krążymy wokół naszej genialnej i dobrze zaprogramowanej centrali – bo przecież, skoro jest nasza – musi być doskonała. Wyobrażamy sobie to, co jest z naszego punktu – z punktu naszego postrzegania. Określamy i definiujemy świat z naszej centrali. Z naszego środka. I kombinujemy dalej. Jeśli nasza decyzja była właściwą – klękajcie narody! Jeśli zła – nie ważcie się o tym mówić głośno! Centrala jeszcze nie skończyła nadawać!

Tak, nadajemy z naszej centrali, bo uważamy iż jesteśmy pępkiem świata. Doskonałym, cudownym – Czego nam tylko brak? Tylko i wyłącznie stosownej nad nami aureoli. Nadymamy się i – co poniektórzy, aż tak bardzo, że prawie im ta śrubeczka w dupce prawie co nie pęknie. Niektórym nawet pęka, ale udają, że nic się nie stało. Norma. Witaj w gronie „debeściaków”!

Pozwól, że coś ci wytłumaczę. Myśląc i podchodząc do pewnych zdarzeń z twojej perspektywy, z własnej centrali – popełniasz jeden wielki i podstawowy błąd. Gdzieś tam masz rację w swoim rozumowaniu, ale tylko trochę. Czemu? Bo w jakimś sensie gloryfikujesz własne wspomnienia, wszystko to, co się wydarzyło ze swojego punktu widzenia. Zderzasz coś z czymś, co nie zawsze jest realnym punktem odniesienia. Ta klatka po klatce, w której rozgrywasz swoją główną rolę, nie jest filmem zdarzeń wszystkich innych. Rozumiesz, co do ciebie mówię? Występujesz w innym filmie. W fabularyzowanym dokumencie całkowicie odmiennych zdarzeń. Tam, gdzie ty rozgrywasz swoją rolę – wszelcy bohaterowie są kadrowani z innej strony. Twój film to opowieść o człowieku na samotnej, dryfującej wyspie. Pozostali występują w obrazach przedstawiających ludzką zbiorowość, gdzie głównym wątkiem, tłem fabuły są ludzie, a nie pojedynczy człowiek. I uwierz proszę, że czasami – a w zasadzie najczęściej – jest zupełnie odwrotnie, niż to, co ty sam sądzisz. A życie to naprawdę niezwykle barwna i kolorowa klisza. Nie ta, w której jesteś, tylko ta, za niewidocznym ekranem twojej wyobraźni. I ta, którą dobrze czytają wszelkimi obrazami inni – ICH centralą!!!

Artur Sokołowski